DZIENNIK POLSKI

Skuteczna sprzedaż malarstwa w Internecie ma tylko jedną tajemnicę - jest nią cena

Wirtualna galeria

Ze sztuki da się żyć, ale nie będzie to życie łatwe - tak o malowaniu i sprzedawaniu obrazów mówi Łukasz Kasperczyk - mieszkaniec Wielkopolski, artysta malarz i projektant wnętrz. Od kilku lat sprzedaje swoje obrazy w internetowej sieci i przyznaje, że ten sposób dotarcia do klientów znacznie ułatwił mu poruszanie się na trudnym rynku dzieł sztuki.

Obrazy fantastyczne

"Format 122x105 cm, olej na płycie, werniksowany, szczerze polecam. Obraz jest naprawdę piękny, prezentuje się znacznie lepiej niż na zdjęciach, zresztą zdjęcia nigdy nie oddają wszystkich niuansów" - Łukasz Kasperczyk zgadza się, że sprzedawanie obrazów w Internecie ma swoje szczególne cechy. Na przykład krótki opis - żadna szanująca się galeria "w realu" nie będzie tak polecać oferty. Krótko, za pomocą zdawkowych zdań odnoszących się do najprostszych odczuć potencjalnego kupca. "Piękny", "ładniejszy w rzeczywistości niż na zdjęciach", "naprawdę warto go kupić", "jest wart swojej ceny" itd. Jak na targu... I jeszcze jedno, nie można zapomnieć, że "wysyłka na terenie kraju jest gratis", a w cenie jest rama.

A teraz o sztuce. Obraz jest "fantastyczny" i to rzeczywiście najwłaściwszy opis. Łukasz Kasperczyk namalował całą serię obrazów "fantastycznych", jego dokonania zostały zauważone (np. Nagroda Prezydenta Miasta Częstochowy w Ogólnopolskich Prezentacjach Twórczości Młodych), co na internetowej stronie artysty nabrało zdecydowanego i szczególnego wyrazu w kolejnym niedługim akapicie: "Malarstwem zajmuję się od 10 lat. Zainspirowany takimi artystami jak Beksiński, Starowieyski, Witkacy i Dali poszukuję i przetwarzam na swój własny sposób. Mimo licznych propozycji wystawiam swoje prace rzadko z prozaicznego powodu - większość zostaje wyprzedana na pniu, więc nie zawsze jest co wystawiać...".

Sprzedawanie dzieł sztuki w sieci nie jest łatwe, o czym świadczy aukcja jednego z "fantastycznych" obrazów Łukasza Kasperczyka prowadzona przez serwis aukcyjny. W opcji "kup teraz" (klient płaci proponowaną przez sprzedawcę cenę bez żadnych targów) autor wycenił swoją pracę na 1049 zł. Na razie nikt dzieła nie kupił, ale jeden z internautów zdecydował się wziąć udział w licytacji. Zaproponował 1 zł. Oczywiście tzw. cena minimalna (znana tylko sprzedawcy) nie została osiągnięta...

Może łatwiej pójdzie z innym "fantastycznym" obrazem - tym razem format 100x90, więc i cena w opcji "kup teraz" tylko 999 zł. Najwyższa oferta złożona przez licytujących - niestety, tylko 102 zł.

- Prędzej czy później oczekiwania sprzedającego i kupującego gdzieś się spotkają - uważa Łukasz Kasperczyk, który przez kilka lat sprzedał w "necie" ok. 100 obrazów. Z jego doświadczeń wynika, że łatwiej cokolwiek sprzedać na powszechnie dostępnych serwisach aukcyjnych, niż z własnej wirtualnej strony, którą odwiedzają tylko znajomi i znajomi znajomych. - Da się z tego żyć - jeszcze raz podkreśla artysta. To, co widać na monitorze, nie zawsze odzwierciedla rzeczywiste relacje sprzedającego i kupującego. Serwisy aukcyjne, szczególnie w przypadku dzieł sztuki, bywają głównie miejscem prezentacji oferty, a nie zawierania transakcji.

 

Wyścig w sieci

Ogromną konkurencję w internetowej sprzedaży malarstwa potwierdza Jacek Lasa z Makowa Podhalańskiego - artysta sprzedający swe prace w sieci. - Dla mnie aukcyjne serwisy to przede wszystkim okazja do promocji. Już sama obecność na stronach odwiedzanych przez tysiące ludzi jest nie do przecenienia.

Jacek Lasa za swoje obrazy każe płacić od 50 do 150 zł. - Blejtramy wykonuję sam, płótno kupuję okazyjnie, a farby w większych ilościach, bo wychodzi taniej - Lasa sprzedał w sieci ok. 50 obrazów. Najtańsze mają rozmiar 30x40. Większe są droższe. - Otrzymuję wiele e-maili i nie każda rozmowa kończy się udaną transakcją. Wiem jedno - żadna galeria nie zagwarantuje tylu oglądających, co aukcyjny serwis w Internecie - artysta przekonał się, że własna strona w sieci nie zawsze pozwoli na skuteczną promocję. Wejście do serwisu typu Allegro czy eBay to zwielokrotnienie szansy na sukces. - Mniej zamożni klienci nie chcą marnych reprodukcji - wolą kupić oryginalny obraz olejny, nawet jeśli autorem miałby być ktoś całkiem nieznany.

Dla Jacka Lasy sprzedaż obrazów w sieci nie jest jedynym i podstawowym źródłem dochodu. Wciąż jest nauczycielem, ale już widzi, że na sieciowym handlu sztuką można zarobić. Nic dziwnego, że w Internecie pojawiają się ogłoszenia typu: "Wirtualna galeria nawiąże współpracę z artystami plastykami. Stałe zlecenia, zadowalające zarobki".

 

Patryk Tryzubiak z serwisu Allegro potwierdza coraz większe zainteresowanie handlem sztuką w Internecie. - Wzrost był tak duży, że w ubiegłym roku zdecydowaliśmy się rozbić kategorię "Antyki i kolekcje" na dwie odrębne "Antyki i sztuka" oraz "Kolekcje".

Zdaniem Patryka Tryzubiaka wiele galerii istniejących w "realu" przekonuje się do handlu w sieci. Powstają też typowe galerie wirtualne, które oferują obrazy różnych autorów. Biznes jest w fazie rozwoju, więc pośród wielu niewielkich sprzedawców wyrastają prawdziwi liderzy sprzedaży. Dość powiedzieć, że w tej chwili w serwisie Allegro, w podkategorii "malarstwo" znajduje się 7,5 tys. ofert sprzedaży. W dziale "rysunek" ofert jest nieco mniej (ok. 500), a właśnie grafika i rysunek są najczęściej oferowane przez młodych, początkujących artystów - tłumaczy Patryk Tryzubiak. Jego zdaniem coraz większa popularność handlu sztuką w Internecie jest wynikiem burzliwego w ostatnich latach rozwoju e-commerce - sieciowych biznesów, które z małych, często jednoosobowych przedsięwzięć potrafią szybko przekształcić się w duże handlowe firmy. Globalna sieć ma tę przewagę nad tradycyjnymi formami sprzedaży, że bez szczególnych nakładów umożliwia dotarcie do tysięcy potencjalnych klientów.

- To rynek bez ograniczeń i z perspektywami - przekonuje Tryzubiak. Dostęp do sieci uzyskują kolejni Polacy. Część z nich na pewno zainteresuje się zakupem dzieł sztuki, choćby tylko po to, aby udekorować ścianę w przedpokoju.

Jacek Świder

(Fragment artykułu z Dziennika Polskiego z dnia 09-06-2007  ) link całości artykułu: http://www.jkilinski.edu.pl/dziennik/nr1a/@2007_2F06.09_2FPejzaz_2F02_2F02.html

 

 

Dlaczego warto otaczać się dobrą sztuką?
autorem artykułu jest Anna M. Masiul-Gozdecka

Po co ci obraz?


Przede wszystkim – musisz to wiedzieć: po co ci obraz?
Hm, zastanówmy się – może w pierwszej chwili powiesz, że do wnętrza. Ale – obraz to nie jest zwykły mebel, jak stolik czy szafa. To jest przedmiot, który emanuje dużo większą energią. Kształtuje nastrój wnętrza w o wiele mocniejszy sposób niż kolor ścian. Jego energia udziela się osobom, które przebywają w tym wnętrzu.


Dlatego wybór ten musi być bardzo, bardzo dobry.

Jeśli masz dzieci..

Powinny to być szczególnie dobre i starannie wybrane obrazy, jeśli w domu są dzieci. Dlatego, że obrazy będą kształtowały ich wrażliwość, gust i wybory estetyczne w dorosłym życiu. Ważne jest, aby włączyć dzieci w ewentualne poszukiwania i nie tylko – chodzić po galeriach, pokazywać albumy. Wszystkim rodzicom zależy by w ich dziecku wykształcić dobry smak, gust i „obycie”. Zacznij od najmłodszych lat, kiedy dziecko podświadomie chłonie wszystko.

Jeśli masz firmę…


Jeśli myślisz o powieszeniu obrazu w Twojej firmie – to znakomity pomysł! Przemyśl jednak wybór starannie.
Jak chcesz być odbierany przez klientów i współpracowników?
Pamiętaj, że dzieło sztuki w gabinecie szefa, pokoju spotkań, czy choćby w poczekalni, szalenie nobilituje Twoją firmę. A to przyciąga dobrych klientów.

Natomiast jeśli wybór będzie przypadkowy, lub zupełnie nietrafiony, efekt może być odwrotny.


No tak, ale jak znaleźć ten dobry obraz?


Jeśli masz wątpliwości, lub uważasz, że się na tym kompletnie nie znasz, bądź po prostu nie masz czasu – zwróć się do dobrej galerii, lub do dekoratora. Dobre galerie dbają o dobry poziom sprzedawanych w nich obrazów, sprzedawcy umieją doradzić, czasem wypożyczą obraz do przymierzenia. Jeśli przy wyborze obrazu czy galerii sugerujesz się głównie niską ceną, możesz wiele stracić, ale o tym w innym artykule.

Zawodowy dekorator, który ma wyczucie i lubi swoją pracę, umie „wczuć się w twoją skórę” z pewnością dobierze obraz pasujący pod każdym względem.


Natomiast jeśli masz czas i chęci – zachęcam do tego by oglądać, oglądać, oglądać… Zapewniam, że to bardzo przyjemne! Czytać artykuły, ale mieć o nich własne zdanie, kierować się intuicją, sercem, upodobaniem. W miarę czasu opatrzą Ci się te najbłahsze, odtwórcze, nieudane obrazy, w których stworzenie nie włożono serca, umiejętności, talentu. Będziesz potrafiła, lub potrafił odróżnić fałsz od prawdy, dobrą pracę od złej. Nie kieruj się tym, co inni mówią o sztuce, tylko tym, co Tobie teraz ta sztuka daje. Jak pobudza Twoją wyobraźnię. Jaką daje Ci energię. Patrz sercem. Szukaj prawdy i szczerości w tym, jak i po co twórca pochodzi do pracy. „Prawda jest cenniejsza niż złoto.”


Więcej wskazówek na http://www.malarstwodlaciebie.pl tymczasem zajrzyj już teraz na mój blog (http://www.malarstwodlaciebie.pl/blog/), aby dowiedzieć się nieco o psychologii kolorów, a także o zasadach ich stosowania w różnych wnętrzach.


Pamiętaj, że odbiorca jest także twórcą dzieła – jeśli jest szczery, przede wszystkim przed sobą.



--


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

 


Obrazy, które udekorują Twe wnętrze
autorem artykułu jest Jacek Lasa

Obrazek

Sztuka to nie tylko dekoracja wizualna, ale także wartości duchowe, które, powodują, że obcując z dobrą sztuką mamy dobre samopoczucie. Badania naukowców nad wpływem sztuki i kiczu na nasze wnętrze nie muszą udowadniać, że kicz powoduje u większości ludzi niską samoocenę nawet wtedy, gdy nie zdają sobie sprawy, że mają z nim do czynienia. Natomiast dobre malarstwo zawsze powoduje wzrost prestiżu u osoby otaczającej się sztuką - bo prawdziwe piękno zawsze daje pozytywne doznania.

Czym jest kicz jak go rozpoznać? Najczęściej producentami kiczu są obecnie mieszkańcy pewnego kraju na dalekim wschodzie oraz tzw. pseudo sprzedawcy nastawieni na masówkę. Jest obecnie tak ogromny zalew wszelkiego rodzaju tandety, że panoszy się wszędzie, ale najbardziej trudno ją rozpoznać na aukcjach czy w sklepach internetowych – nie dajmy się nabierać na tanie i ładnie wyglądające na ekranie komputera obrazki w pięknych bogato zdobionych ramach. Bo niestety to, co może atrakcyjnie wyglądać w świecie wirtualnym przeniesione do realnego może się okazać totalną porażką.

Niedawno na imieniny w moim miejscu pracy otrzymałem tradycyjny upominek, który składał się z drucianego świecznika i …obrazka, gdy zobaczyłem ten prezent a zwłaszcza ten obrazek to schowałem to coś do bagażnika i nie miałem ochoty nawet go rozpakowywać z folii. Po kilku dniach uświadomiłem sobie, że ja nie poczułem się obdarowany a raczej upokorzony tym prezentem. Sto razy wolałbym dostać coś praktycznego typu długopis lub jakiś prosty segregator na dokumenty. Jednak najbardziej mnie zdumiało, że osoba, która była odpowiedzialna w firmie za kupowanie prezentów posiada wyższe wykształcenie humanistyczne. Uświadomiłem sobie, że tandeta i kicz może zarazić każdego bez względu na ilość ukończonych fakultetów.

Jaka zatem jest na to recepta? Po pierwsze być uczulonym i unikać wszelkiego rodzaju masówki, bo dobrego obrazu nie wyprodukują fabryki czy handlowcy sprzedający tysiące pseudo obrazów na aukcjach czy w sklepach wirtualnych jak i realnych. Sztuka jest wynikiem indywidualnej twórczości. Oczywiście istnieje stwierdzenie, że sztuka jest droga i dostępna wyłącznie dla elit.

Nieprawda obecnie w dobie Internetu możemy kupować obrazy bezpośrednio u artystów na ich autorskich stronach czy aukcjach. Ponieważ kupujemy u artysty a nie pośrednika nie płacimy dodatkowo za owe pośrednictwo. Pamiętam, gdy zaniosłem moje obrazy do kilku galerii. Byłem zdumiony wielkością marży i doszedłem do wniosku, że wolę sprzedać kilka obrazów w ciągu miesiąca po kilkadziesiąt złotych niż w ciągu roku jeden w galerii za kilkaset złotych. Więc jeżeli dobrze poszukamy możemy trafić na oryginalne dzieło sztuki za przystępną cenę niekiedy nawet tańsze od bezwartościowej i nietrwałej reprodukcji wydrukowanej komputerowo na płótnie.

Bo oryginalny obraz zawsze przewyższa nawet najnowocześniejszymi obecnie technikami wykonaną reprodukcję czy foto tapetę, która tylko przypomina dzieło sztuki, ale nim nie jest i nigdy nie będzie. Natomiast wartość dzieła wykonanego przez artystę będzie zawsze z czasem wzrastała a wraz z tym nasze samopoczucie z dobrej inwestycji.
 

Niedawno mój znajomy pokazał mi bardzo stary obraz olejny na płótnie – pociemniały werniks świadczył o tym, że ma kilkadziesiąt lat. Znajomy był bardzo dumny z tego starego będącego od pokolenia w rodzinie obrazu. Jeżeli i Ty chcesz mieć się, czym pochwalić za kilkadziesiąt lat to inwestuj w sztukę. Bo nawet najefektowniejszą reprodukcją się nie pochwalisz – po wisi na ścianie kilka tygodni i nie będziesz jej zauważać a po pół roku zszarzeje i będzie się nadawać do wyrzucenia. Oryginalny obraz olejny na płótnie będzie cię cieszył lata a może nawet Twoje wnuki.

Obrazek
http://www.lasa.yoyo.pl


--
o sztuce i kiczu

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Impresja
autorem artykułu jest Marzena Wojciechowska

Obrazy impresjonistów oglądane z bliskiej odległości są jedynie zbiorem plam bez treści. Perspektywa postrzegania rozszerza się jednak w miarę jak odległość w jakiej znajduje się człowiek od płótna zwiększa się. Jeśli jednak chce on coś dostrzec nie może beztrosko oddalać się i przybliżać .Tak więc miejsce ,które chce odnaleźć musi być idealnym punktem odniesienia w stosunku do płótna –wtedy zobaczy.
Szukanie odniesienia. Refleksja jaką podejmuje człowiek w stosunku do życia. Zadaje pytania i czasem mylnie interpretuje, że właśnie znalazł odpowiedź, niejednokrotnie znajduje, chociaż nie zawsze wie, że ją znalazł. Bieg do odpowiedzi, bieg w którym nie widać już nic ,pozostaje jedynie zamglony obraz tego co przemija, jak za szybą pędzącego samochodu.
Miejsce - znać miejsce i trwać w nim dla i pomimo. Pewność trwania , niezłomność w tym kim się jest, nie z przedmiotami ,nie dla konkretów , faktów. Wiedzieć . Trudno? Czy wyrzucany, niechciany jest? Zawsze jest.
Miejsce i punkt odniesienia, słuchanie nawet jeśli słowa wypowiadane choć mają przeznaczenie i cel ranią , bo po to zostały użyte. Czy złość do miejsca, czasu i innych istot , czy nawet tej jednej wybranej istoty może zmienić tę niezłomność miejsca. Krzywdzenie jest najprostszą formą niezrozumienia tego co czuje odbicie – drugi człowiek Czy gdyby zadać pytanie temu ,który ma w sobie ból krzywdzenia ,umiałby odpowiedzieć . Kogo krzywdzisz? Siebie . Kogo odpychasz? Siebie. Komu zmieniasz miejsce? Sobie. Jak bardzo krzywdzący musi nie rozumieć ,ani czasu, ani miejsca, ani perspektywy.
Barwy zlewają się w pozorną całość kiedy jest ten krzyk. Mocniejszego? Silniejszego? Pewniejszego? We własnym rozumieniu wyznającego prawo :oko za oko, ząb za ząb.
Bólem ,krzykiem uderzający ,uderza ... w próżnię, ranią tylko odłamki tego co zdąży dotrzeć i celnie zranić. Pozorny obraz całości. Barwy na płótnie są ,ale zlewają się w coś co już obrazem nie jest, jest tylko jedną wielką plamą.
Reszta jest milczeniem , bo za ból krzywdzony nie odpowie bólem, za złe słowo nie krzyknie, za brak szacunku , nie odpowie brakiem szacunku. Schyli głowę nie przed krzywdzącym ale jego słabością ,którą ten który zadaje ból odbiera za swoją siłę.
Impresja- wrażenie, zapisuje się w oczach na zawsze.


--
www.ikona.art.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Ikona i Ikonograf
autorem artykułu jest Marzena Wojciechowska

Ikona jest kontemplacją wielu pokoleń, modlitwą przeniesioną przez Ikonografa na zagruntowaną i wypolerowaną deskę. Szkic tchnienia ziemskiego odniesiony do wymiaru wieczności i nieskończoności.

Słowa budują definicje, ale czy wszystko co nas otacza da się poddać prawom związków wyrazowych, związków przyczynowo-skutkowych: Ikona – okno, określenie filozoficzne, poetyckie, teologiczne? ; Ikona punkt. Nie da się zdefiniować punktu w formalizmie matematycznym. Choć Euklides podał definicję bez definicji: Punkt to jest to, co nie składa się z części (czego nie można rozłożyć na części). Punkt jest "miejscem" bez wymiarów . Na przykład dwie proste przecinają się w punkcie.., z punktu można zakreślić okrąg....(1) Człowiek w swych dociekaniach rozumowych odnalazł lukę i ... nakładając na przestrzeń euklidesową kartezjański układ współrzędnych możemy w tak powstałej przestrzeni kartezjańskiej zdefiniować punkt jako parę uporządkowaną (przy większej liczbie wymiarów krotkę) liczb rzeczywistych (2)

Jeśli Ikonę odbierać w kategorii poetyki , można powiedzieć, że ma kompozycję zamkniętą i otwartą jednocześnie. Zamkniętą , bo porządkuje świat przedstawiony, określa jego zawartość i skończoność – takie jest pierwsze spojrzenie. Kompozycja otwarta, bo uzewnętrznia detale, fragmenty , dając jednocześnie wieloznaczność powiązań między występującymi elementami. Ikona to również loci communes ( łac. miejsce wspólne) kategoria retoryki , oracja . Grecka nazwa topoi (topos) przekazane przez odwieczną tradycję pokoleń motywy i tematy , które dają ciągłość wspólnocie. Kompozycję Ikony można również porównać do akatystu (gr. nie siedzieć) hymnu ku czci. Składa się on z ikosów (gr. mieszkanie) i kondakionów (gr.zwój). Występują w różnej liczbie, często 13 + 13. Hymn rozpoczyna się strofą wprowadzającą porządek opisujący to co adresat uczynił dla ludzi i świata. Pierwszy ikos –hirmos ,, nastrajający”- Bądź pozdrowiony. .Ikosy tworzą akrostych- kolumny hymnu często , można czytać w dół, w górę , na przemian w ten sposób odczytywać ,,ukryte” treści.

Ikonę można więc odnosić i pojmować na wiele sposobów. Każdy człowiek może Ją zrozumieć w ramach dziedziny, która jest mu bliska. Translacji (tłumaczenia) może dokonać w sobie znanym obszarze, choć właściwie powinien uczynić to w wymiarze nie rozumu ,ale serca. Natura ludzka potrzebuje jednak pewnego rodzaju rozumienia, punktu choć nie ma on przecież wymiaru. Dlatego może translacja oznacza przeniesienie, ale też ,,na drugą stronę”, przeprowadzać . Ikonograf przenosi więc tchnienie ziemskie na deskę , Ikona przenosi do innego wymiaru. To współistnienie jest jednak możliwe tylko dlatego, że rękę człowieka prowadzi Ktoś. Pisząc Ikonę człowiek wykonuje najpierw cienkie płynne linie (definicja?), potem grube i ponownie cienkie. Przechodzenie do innego świata przyrody.

Ikonograf nie jest malarzem, jest człowiekiem kontemplującym. Pisząc Ikonę zamyka się przed światem zewnętrznym , w ciszy i skupieniu dokonuje translacji Pierwowzoru. Grecki Paterikon opowiadał: I wówczas postanowił mnich spełnić bohaterski czyn : nie pić nic przez dni czterdzieści. A gdy nastał upał, wypłukał swój kubek i zawiesił go przed sobą napełniony wodą, a na zapytanie braci ,po co to uczyni, odpowiedział: by tym większe cierpieć pragnienie i tym większą otrzymać nagrodę od Boga. Człowiek piszący Ikonę nie poświęca siebie, swoich ludzkich potrzeb ,ale by oddać Pierwowzór nie zaprząta go świat ludzkich oczekiwań. Nagrodą jest dotknięcie i sama możliwość obcowania z Tym , który jest najjaśniejszym mrokiem.

(1) http://pl.wikipedia.org/wiki/Punkt_(geometria)
(2) tamże

I.Jazykowa,Świat Ikony,Warszawa 1997.

--
www.ikona.art.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Ikona i człowiek
autorem artykułu jest Marzena Wojciechowska

Ikona jest oknem. Oknem, w którym dotykamy świata innej przyrody.. Dzieło, które choć jest wytworem pracy ludzkich rąk, to jednak nie jest obrazem , przede wszystkim nim nie jest.
Kolor, światło, perspektywa , gest, oblicze, każdy z tych elementów to kontekst. Ikona daje szacunek swemu odbiorcy, pokazuje pokorę i nadzieję, czyni odbiorcę pokornym. Świat na zewnątrz pochyla się ku człowiekowi, istocie która jest częścią zarówno jednego jak i drugiego wymiaru. W jednym uczestniczy ,do drugiego swoim uczestnictwem zmierza.
Ikona nie jest malowana jest pisana, każdy Jej element to znak. Semantyka (znaczenie) przekazywana przez pokolenia, nie podlega artystycznym przemianom. Stałość symbolu ujęta jest w kanonie ( gr. Hermeneia), który gwarantuje osiągnięcie jedności. Ikonograf pisząc ikonę kontempluje, modli się, nie przekazuje swojej wizji i ludzkiej ambicji. Ikona nie jest dziełem ,które ma podsycać ludzką estetykę. Nic w ikonie nie podlega ocenie, to tylko i aż przekaz posiadający wiele kluczy, który można odczytać otwierając nie rozum ,ale serce.
Cierpliwość, spolegliwość ,poświęcenie i przede wszystkim miłość Ikonografa pomagają człowiekowi dotknąć ,tego co w rzeczywistości ludzkiej ,codziennej jest pomijane, odrzucane lub niedostrzegane. Perspektywa odwrócona pozwala wyjść poza ramę dzieła. Postacie nie oddalają się ,nie zmniejszają jak w perspektywie zbieżnej .Przestrzeń ikony jest nieskończona jak nieskończone jest poznanie świata Boga. Spojrzenie na ikonę, człowiekowi ma przypomnieć poczucie dobra, pokory, łagodność ,cierpliwość i przypomnieć ,,nieposiadanie” ,bo cóż z rzeczy pozostanie rzeczą w świecie nieskończoności. Ikonograf przekazuje więc tylko Pierwowzór. Dlatego oczy są szczególnym detalem ujętym w ikonie. Tak jak kolor, który nigdy nie jest w Ikonie szary- symbol niejasności, pustki i niebytu. Nie miesza się przecież dobra i zła. Paleta znaków jest jednak szeroka. Złoto oznacza Boga, światłość. Purpura - cesarza na Ziemi, biel – boskość i czystość, niebieski- Niebo, głębię, zieleń – wieczne odnowienie, młodość, brąz to kolor gołej Ziemi, prochu, symbol czasowości, ludzkiej natury podległej śmierci i ubóstwu. Czarny ma dwojakie znaczenie- kolor zła, symbol grobu, ale też tajemnicy.
Moment nadania tytułu Ikonie uosabia w niej sacrum. Podpis jest istotny, Ikona ma nazwę, bo to co nie ma nazwy nie istnieje. Człowiek i Ikona , Ikona i człowiek to wzajemne przenikanie i jedność, otwarcie okna ...
Prawosławny Isichazm (gr. Isichia - spokój, odosobnienie) naucza: ,, Bóg jest niepoznawalny w Swej Istocie. Ale Bóg przejawia się przez łaskę- boską energię, która wylewa się na świat. Sam zaś Bóg w swej nieosiągalności jest najjaśniejszym mrokiem”.


--
www.ikona.art.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


Życie obrazu
autorem artykułu jest Adam Topor

Obraz nabiera pełni dzięki widzowi, który go rozumie, podziwia i wzbogaca się o myśli i uczucia jakie w nim wzbudza oglądane dzieło. Popatrzmy na życie obrazu, poczynając od tego w jaki sposób trafia do odbiorcy i na jego współegzystencję.

Tradycyjna forma obrazów chińskich znacznie różni się od europejskiej i to jeżeli chodzi o rozmiary jak i kształt powierzchni. W przeciwieństwie do naszych europejskich form obrazów najczęstszym w Chinach kształtem obrazu jest mocno wydłużony prostokąt. Do tego ramy nie są twarde i sztywne lecz płaskie i miękkie (zwykle wykonane z jedwabiu). Na dalekim wschodzie (chiny, japonia, korea, wietnam, tybet, itp.) dominują obrazy w formie zwojów - juan. Nawiązują do starej tradycji świętych ksiąg - Shoujuan, takich jakie obowiązywały na przestrzeni ostatnich kilku stuleci. W rezultacie na dzień dzisiejszy księgi - zwoje wyparły książki o przewracanych stronicach tzw. "skrzydła motyla". Dawna księga była często kształtu poziomej wstęgi, gdzie znaki pisma zaczynały się od prawej strony i biegły do lewej z góry do dołu. Do dzisiaj w Chinach książki czyta się "od tyłu" z prawej do lewej - tam gdzie w naszych książkach jest koniec, Chińczyk rozpoczyna czytanie. Zwój miał zwykle 20-30 cm. szerokości, a jego długość wyznaczała zawartość w treść. Taki sam kształt miały również pierwsze obrazy namalowane głównie na papierze lub jedwabiu. Były to zwykle ilustracje dzieł literackich z naprzemiennym tekstem. Forma zwojów pionowych prawdopodobnie jest pochodną starych świątynnych chorągwi na których często przedstawiano stojące postacie.

Same obrazy, oraz ilustracje tekstów kaligraficznych były początkowo małych rozmiarów. Zwój pionowy - Guafu, częsta forma przedstawiająca pejzaże, był wysokości dwa lub trzy razy większej niż jego szerokość. Zwój poziomy natomiast był podzielony na fragmenty przypominające ilustracje i przedstawiał epizody opowiadania zapisane od prawej strony. Dłuższe opowieści były przedstawiane od góry do dołu w kilku kolumnach. Z czasem popularny stał się "zwój horyzontalny", na takim właśnie zwoju przedstawiono "Panoramę z podróży", która pochodzi z epoki Song. przykładem może być tutaj dzieło "Rzeka Jangcy długa na dziesięć tysięcy li" ilustrujące bieg rzeki od źródła aż po ujście.

--
Czy kultura chińska jest dla Ciebie równie inspirująca? ShuDian the China Ebooks Library

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl


ABSTRAKCJA – a co to takiego?
autorem artykułu jest Anna M. Masiul-Gozdecka

Dla mnie abstrakcja jest syntezą świata rzeczywistego, wynika z obserwacji realności, ale w skrócie, eliminując wszystko co niepotrzebne w danej chwili. Koncentracja, esencja, haiku. Jest to świat bardzo osobisty, indywidualny, nastrojowy. Nie umiem tych obrazów planować, one się po prostu „urzeczywistniają” – dlatego cenię je najbardziej.

Każdy artysta i każdy odbiorca może mieć własną definicję abstrakcji.

Czym dla ciebie jest (ta na którą patrzysz teraz) abstrakcja?

Jeśli niczym, to też będzie ok. Po prostu wolisz co innego – i masz do tego prawo.

Jak rozumieć abstrakcję?

Największą przeszkodą w odbiorze abstrakcji jest to, że ludzie od razu chcą ją pojąć logicznie. Chcą ją zrozumieć. Czyli - zamykają się na odbiór dzieła :-)

No cóż. Dla mnie największą frajdą jest to, że oglądając ten rodzaj sztuki, mogę wyłączyć myślenie logiczne, wyluzować się, zdać się na odczucia, intuicję. Mogę sobie wyobrażać, że to coś znaczy, albo nie. Że budzi jakiś mój nastrój, jakieś moje zapomniane uczucia. TO może być dla mnie czymkolwiek. Artysta tak naprawdę niewiele mi narzuca, daje mi wolność interpretacji. Pozwala mi na nadanie indywidualnego życia temu dziełu – czyli – czyni mnie artystą :-)

To jest naprawdę świetna zabawa!

„Moje dziecko też tak potrafi” „Ja też bym tak umiał”. To są częste stwierdzenia odbiorców. Bo abstrakcja wydaję się być prosta.

To trochę tak jak z „jajem Kolumba” Nikt nie potrafił postawić jaja na sztorc, dopóki Kolumb nie ustawił go pionowo tłukąc przy tym skorupkę. Potem już wszyscy to potrafili.

Abstrakcja może być łatwa do odtworzenia, ale świat artysty, sposób myślenia, droga, która go do takiego a nie innego rozwiązania doprowadziła – już nie.

A zatem - może potrafiłbyś odtworzyć taki obraz, ale czy potrafiłbyś do tego samodzielnie dojść a potem to rozwinąć? Umieścić odpowiednią plamę w odpowiednim, tym jednym jedynym właściwym miejscu, nadać jej ten jedyny właściwy kształt?


Zawsze warto spróbować ;-)

Ale jeśli ta sztuka nadal do Ciebie nie przemawia, nie warto się tym przejmować. Oglądaj co innego – nasze gusta ulegają stałej ewolucji. Może kiedyś jakaś abstrakcja coś w tobie poruszy – jeśli nie będziesz się za wszelką cenę bronić.

Częstą praktyką jest wieszanie abstrakcyjnych obrazów w firmach – prace takie bowiem nadają prestiżowy wizerunek i stwarzają nastrój, nie odciągając myśli klientów na niepożądane tory.

--


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl